Ta strona używa plików cookies 🍪
Używamy cookies analitycznych i marketingowych (w tym Meta Pixel), aby lepiej rozumieć potrzeby odwiedzających i wyświetlać trafniejsze reklamy. Możesz zaakceptować wszystkie lub odrzucić nieobowiązkowe. Polityka prywatności · Polityka cookies
Marek prowadził lokal gastronomiczny w centrum Zielonej Góry. Nie był to zwykły restaurator - to był człowiek, który żył mięsem. Jego dania to były efekty godzin spędzonych na poszukiwaniu najlepszych dostawców, testowaniu przepisów i doskonaleniu technik.
Problem był jeden: ta pasja kończyła się za drzwiami kuchni. Profil na Instagramie miał kilku obserwujących, posty pojawiały się nieregularnie i nie wyrażały nawet 10% tego, co działo się w środku lokalu. Marek wiedział, że ma coś wyjątkowego, ale nie wiedział, jak się tym podzielić.
Lokal był znany wśród stałych klientów, ale nowych twarzy było mało. Przychód był stabilny, ale daleki od potencjału miejsca, które serwuje jedną z najlepszych wołowiny w regionie.
“Wiem, że to co robimy jest wyjątkowe. Ale jak mam o tym mówić w internecie? Nie jestem influencerem, jestem kucharzem.”
Zrozumieliśmy, że Marek nie potrzebuje być twarzą marki w tradycyjnym sensie. Potrzebował systemu, który zamieni jego pasję w treść, a treść w klientów. Zbudowaliśmy lejek sprzedażowy oparty na autentyczności, bo nic nie sprzedaje jedzenia lepiej niż prawdziwa obsesja na punkcie jakości.
Przyjeżdżaliśmy do lokalu i nagrywaliśmy Marka w jego żywiole: selekcja mięsa u dostawcy, przygotowanie nowości w menu, kulisy. Autentyczna pasja przełożyła się na treści, które osiągały miliony wyświetleń organicznie.
Zbudowaliśmy trzyetapowy lejek: viralowe wideo budujące świadomość (10M+ wyświetleń) - treści edukacyjne o jakości mięsa budujące zaufanie - precyzyjne kampanie remarketingowe do osób, które obejrzały filmy. Każdy etap miał swój cel i swoje kreacje.
Organiczne zasięgi zbudowały ogromną publiczność zainteresowanych. Kampanie płatne trafiły precyzyjnie do osób, które już znały markę - konwersja była wielokrotnie wyższa niż przy klasycznej reklamie do zimnej grupy.
W ciągu 4 miesięcy lokal Marka stał się miejscem, do którego ludzie przyjeżdżali specjalnie - nie dlatego, że był blisko, ale dlatego, że chcieli doświadczyć tego, co widzieli na filmach. Przychód wzrósł o 400%. Marek rozszerzył menu, zatrudnił dodatkowy personel i zaczął planować drugą lokalizację.
Najważniejszy efekt? Marek nie zmienił się w influencera. Został sobą - pasjonatem mięsa. My po prostu sprawiliśmy, że świat to zobaczył.
Chcesz podobnych wyników?
Umów się na bezpłatny audyt strategii i sprawdź, co dziś blokuje Twój wzrost.
Aplikuj o darmowy audyt →